niedziela, 3 grudnia 2017

Mroczna biografia Sypniewskiego

Na przełomie mileniów kibice w całej Polsce usłyszeli o Igorze Sypniewskim. Chłopak z Bałut zanim ugrał coś na krajowych boiskach wyjechał do Grecji, gdzie szybko trafił do Panathinaikosu. Choć z Wszechateńczykami nie zdobył ani jednego mistrzostwa, to w barwach tego słynnego klubu występował w Lidze Mistrzów.

Do kraju wrócił jeszcze przed trzydziestką i to nie do potężnej wówczas Wisły, lecz do piłkarskiej efemerydy z Radomska. Taki rozwój kariery był jednak do przewidzenia, w przypadku zawodnika, który przed meczem na Old Trafford obudził się z uciążliwym bólem głowy w hotelowym pokoju. Ostatecznie do Krakowa trafił na wiosnę 2002 roku, jednak z białą gwiazdą na piersi zagrał tylko kilka meczów.

Pogodziłem się już z tym, że do końca życia wspomnienia o patologiach w futbolu będą mnie zaskakiwać. Ta książką dostarcza ich sporo. Najmocniej utkwił mi w pamięci fragment o początkach w seniorskiej drużynie Łódzkiego Klubu Sportowego. Sypniewski senior twierdzi, że debiutujący Igor dostawał od kolegów z drużyny zbyt mocne podania. W konsekwencji wypadł słabo i wypadł ze składu zwalniając miejsce dla zawodnika ekipy trzymającej szatnię.

Jednak to nie boiskowe wspomnienia są magnesem, który sprawia, że czytelnicy sięgają po tę książkę. Mroczna okładka z ubłoconą twarzą idealnie pasuje do historii faceta, który wlał w siebie więcej piwa niż wylał potu na treningach. Nie był to jego jedyny problem. Sypniewski wpadł też w sidła hazardu i wrzucił majątek do jednorękich bandytów w obskurnych szulerniach. Niestety zamiast w blasku jupiterów brylował na salach sądowych, w tekstach o znęcaniu się nad matką oraz alkoholowych awanturach na stadionie i osiedlu.

Swoistym chichotem historii jest sposób w jaki Sypa trafił do klubu z alei Unii. W dzieciństwie ojciec zabrał Igora na mecz Widzewa. Tam też zawiózł go na pierwszy poważny trening. Nic jednak z tego nie wyszło, bo ojciec uznał, że trener jest pod wpływem alkoholu.

Zasypany. Życie na zakręcie w księgarni Sendsport
296 stron
Warszawa, 2014

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz